Widzew Łódź - Legia Warszawa 0:2
fot. Legia.com
Ostatecznie spotkanie zakończyło się zwycięstwem Legii 2:0, choć końcówka przyniosła sporo chaosu i aż dwie czerwone kartki dla stołecznego zespołu.
Gol za golem – Legia kontroluje grę od początku
Od pierwszych minut Legia sprawiała wrażenie zespołu pewnego siebie i świadomego stawki spotkania. Szybko narzuciła swój styl, szukając przestrzeni i zmuszając defensywę Widzewa do ciągłego czuwania. Już w 17. minucie padł pierwszy gol – Ryoya Morishita dostał dobre podanie od Marca Guala, przyjął piłkę w polu karnym i mocnym strzałem pokonał bramkarza gospodarzy.
Widzew nie zdążył się jeszcze pozbierać, a już w 34. minucie było 0:2. Tym razem to Luquinhas przejął rolę kreatora, posyłając idealne podanie do Guala, który z najbliższej odległości podwyższył prowadzenie. Warszawiacy mieli wszystko pod kontrolą – wynik, rytm meczu i mentalną przewagę.
Próbujący Widzew i nieuznany gol
Po zmianie stron Widzew wreszcie zaczął przejmować inicjatywę. Gospodarze częściej byli przy piłce, starali się atakować skrzydłami, jednak defensywa Legii, kierowana przez Kapuadiego, nie dopuszczała do groźniejszych sytuacji.
Najbliżej gola Widzew był w 76. minucie, gdy piłkę do siatki posłał Juljan Shehu. Radość na trybunach była jednak przedwczesna – sędzia po konsultacji z VAR anulował trafienie z powodu spalonego.
Kartkowy dramat Legii w doliczonym czasie
Mecz, który wydawał się spokojnie zmierzać ku końcowi, nagle nabrał emocji – niestety nie tych sportowych. W 91. minucie Patryk Kun sfaulował przeciwnika w sposób, który po analizie VAR zakończył się bezpośrednią czerwoną kartką. To jednak nie był koniec.
Zaledwie trzy minuty później, Ryoya Morishita, który wcześniej otrzymał już żółtą kartkę, po raz drugi został ukarany przez sędziego – i również musiał opuścić boisko. Legia kończyła mecz w dziewiątkę, ale przewaga bramkowa i dobra organizacja gry pozwoliły jej utrzymać korzystny wynik.
Legia po profesorsku
Warszawianie zasłużenie wygrali w Łodzi, prezentując wyższy poziom taktyczny, większą dojrzałość w kluczowych momentach i przede wszystkim skuteczność. Dwa trafienia w pierwszej połowie ustawiły spotkanie, a mimo nerwowej końcówki, podopieczni Gonçala Feio nie dali sobie wyrwać zwycięstwa.