Legia Warszawa - Stal Mielec 2:2
fot. Mateusz Kostrzewa / Legia.com
Mecz rozpoczął się od wzajemnego badania sił, choć to Legia częściej utrzymywała się przy piłce i kreowała sytuacje. Już w pierwszym kwadransie bliscy zdobycia gola byli Morishita i Shkurin, ale świetnie spisywał się bramkarz Stali, Konrad Jałocha. Najbliżej szczęścia gospodarze byli w 33. minucie, gdy Morishita trafił w słupek po dobrej akcji zespołu. Chwilę później kibice Stali cieszyli się z gola Fryderyka Gerbowskiego, ale trafienie zostało anulowane przez VAR z powodu spalonego.
Druga połowa z większym rozmachem
Po zmianie stron mecz nabrał jeszcze większego tempa. W 54. minucie arbiter, po analizie VAR, podyktował rzut karny dla Stali po zagraniu ręką Pawła Wszołka. Jedenastkę pewnie wykorzystał Łukasz Wolsztyński, otwierając wynik meczu. Legia odpowiedziała błyskawicznie – już dziesięć minut później, po świetnej akcji Marca Guala, Tomáš Pekhart doprowadził do wyrównania.
Radość stołecznych kibiców nie trwała jednak długo. W 77. minucie, po rzucie rożnym, Mateusz Matras głową dał Stali prowadzenie 2:1. Ale i tym razem Legia potrafiła szybko zareagować – Wszołek zrehabilitował się za sprokurowanego karnego, zdobywając bramkę wyrównującą po podaniu Elitima.
Ostatni akord sezonu
Końcówka spotkania była pełna walki i nerwów – sędzia Marcin Kochanek sięgał po żółte kartki aż sześć razy w ostatnich dwudziestu minutach. Choć obie drużyny szukały jeszcze decydującego trafienia, wynik nie uległ już zmianie.
Dla Legii był to ostatni akord nierównego sezonu, który zakończyła poza podium. Remis ze Stalą, choć widowiskowy, nie zdołał osłodzić braku awansu do europejskich pucharów.
Składy:
Legia Warszawa: Kacper Tobiasz – Paweł Wszołek, Artur Jędrzejczyk, Steve Kapuadi, Rúben Vinagre – Juergen Elitim, Manuel Oyedele, Claude Gonçalves – Ryoya Morishita, Ilja Szkurin, Luquinhas
Stal Mielec: Konrad Jałocha – Andrejs Jaunzems, Piotr Wlazło, Mateusz Matras, Maksymilian Senger, Kamil Wołkowicz – Fryderyk Gerbowski, Karol Knap, Matthew Guillaumier, Maciej Domański – Łukasz Wolsztyński