Luis Palma uciszył Warszawę. Lech wygrał z Legią po późnym ciosie
Fot. mrogowski_photography / depositphotos.com
W 87. minucie Luis Palma pojawił się tam, gdzie w klasyku liczy się każdy krok, i jednym dotknięciem odebrał Legii nadzieję na zwycięstwo. Lech Poznań wygrał w Warszawie 2:1, choć gospodarze po przerwie wrócili do gry i przez długi fragment naciskali na mistrza Polski.
Legia miała przewagę, ale nie zamknęła meczu
Początek spotkania należał do obu zespołów, lecz to Legia częściej dochodziła do sytuacji po stałych fragmentach i dośrodkowaniach. Mateusz Lis zatrzymał uderzenia Kacpra Chodyny, Bartosza Kapustki i Kamila Piątkowskiego, a przy kolejnych próbach gospodarzy dobrze czytał tor lotu piłki. Lech odpowiedział strzałami Leo Bengtssona i Pabla Rodrígueza. Bengtsson w 17. minucie trafił nawet w słupek z rzutu wolnego.
Jeszcze przed przerwą Legia straciła Rafała Adamskiego, który z powodu urazu opuścił boisko w 29. minucie. W jego miejsce wszedł Mateusz Szczepaniak. Pierwsza połowa zakończyła się bez bramek, ale nie bez napięcia: obie drużyny miały momenty, w których jeden celny ruch mógł przechylić szalę.
Lech pierwszy znalazł drogę do bramki
Po zmianie stron goście uderzyli szybciej i konkretniej. W 56. minucie Leo Bengtsson dostrzegł Yannicka Agnero, a napastnik Lecha wykończył akcję strzałem z pola karnego. Legia przegrywała 0:1, jednak nie pozwoliła, by ten cios ustawił całe spotkanie.
Gospodarze odpowiedzieli po stałym fragmencie. W 63. minucie Kamil Piątkowski trafił głową w słupek, a jedenaście minut później Bohdan Viunnyk dopadł do piłki po przedłużeniu jej przez Rafała Augustyniaka i z bliska doprowadził do remisu. Gol został jeszcze sprawdzony przez VAR, lecz decyzja sędziego była jasna: 1:1.
Wyrównanie zmieniło temperaturę spotkania. Legia ruszyła po drugą bramkę, a Mateusz Lis bronił strzały Mateusza Szczepaniaka i Rafała Augustyniaka. Lech nie cofnął się jednak całkowicie. Jego odpowiedzi były rzadsze, lecz wystarczająco precyzyjne, by pozostawić wynik otwarty.
Legia Warszawa - Lech Poznan: typy bukmacherskie, kursy LVBet i analiza
Palma rozstrzygnął klasyk
Decydująca akcja nadeszła w 87. minucie. Daniel Håkans dośrodkował w pole karne, a Luis Palma z bliskiej odległości skierował piłkę do siatki. Lech ponownie wyszedł na prowadzenie i tym razem nie oddał go już do końca.
𝐋𝐔𝐈𝐒 𝐏𝐀𝐋𝐌𝐀𝐀𝐀𝐀! ⚽🌴 𝐋𝐄𝐂𝐇 𝐖𝐘𝐆𝐑𝐘𝐖𝐀 𝐖 𝐖𝐀𝐑𝐒𝐙𝐀𝐖𝐈𝐄! pic.twitter.com/9bEYHhK6tL
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) October 25, 2026
Legia próbowała jeszcze odpowiedzieć. W doliczonym czasie Damian Szymański oddał strzał z centrum pola karnego, lecz Mateusz Lis popisał się interwencją przy górnym rogu. Bramkarz Lecha zakończył mecz z ośmioma obronionymi uderzeniami. To właśnie ta powtarzalność interwencji utrzymała gości przy życiu w okresie największego naporu rywala.
Lech wywozi z Warszawy pełną pulę
Legia miała więcej piłki, 56 procent, i oddała 17 strzałów przy 11 próbach Lecha. W klasyku nie wystarczyła jednak przewaga w liczbach ani szybka odpowiedź na pierwszego gola. O wyniku zdecydowała skuteczność w końcówce i dośrodkowanie Håkansa, po którym Palma wykorzystał moment zawahania defensywy.
Dla Lecha to zwycięstwo ma ciężar większy niż trzy punkty. Poznańska drużyna przetrwała napór na stadionie rywala i wygrała mecz, który po wyrównaniu mógł pójść w każdą stronę. Legia zostaje z poczuciem straconej szansy: odrobiła stratę, stworzyła kolejne okazje, ale nie potrafiła postawić kropki nad i.
Redakcja Legia.info
Redakcja serwisu Legia.info.