Cookie Consent by Free Privacy Policy Generator
  • 02 Feb, 2023

Wisła Płock - Legia Warszawa 0:1

Wisła Płock - Legia Warszawa 0:1

Legia po wygranej w Płocku na dwie kolejki przed końcem fazy grupowej już pewna awansu do kolejnej rundy Pucharu Ekstraklasy. Zwycięskiego gola strzelił Marcin Smoliński. W składzie mistrzów Polski zabrakło kilku podstawowych piłkarzy

Smoliński to jedyny w szerokiej kadrze Legii zawodnik urodzony w Warszawie. Do zespołu wrócił nieoczekiwanie przed wyjazdem na pierwsze zgrupowanie. Przy Łazienkowskiej zaczynał dwa lata temu, został odkryciem ligi. Potem przyszły kontuzje i inne kłopoty, na rok został wypożyczony do Odry Wodzisław, ten sezon miał także spędzić w innym niż Legia klubie. Ale jednak wrócił, walczy i choć na razie 21-letni pomocnik na stałe miejsce w podstawowej jedenastce liczyć nie może, to wczoraj zrobił w jej kierunku spory krok. Już w 8. minucie po akcji rozpoczętej przez Piotra Włodarczyka i podaniu Marcina Burkhardta zdobył gola pięknym strzałem pod poprzeczkę. To jego trzecie trafienie w oficjalnym meczu dla Legii. Poprzednio dokonał tego dwukrotnie w 2005 roku. Najpierw wbijając gola Austrii Wiedeń w Pucharze UEFA, a potem w lidze Polonii w derbach Warszawy.

Już w piątek legioniści rozpoczną rundę wiosenną ekstraklasy, więc mecz w Płocku był dla trenera Dariusza Wdowczyka ostatnią okazją do eksperymentów. W Warszawie zostali tym razem tacy gracze jak Łukasz Fabiański, Łukasz Surma, Miroslav Radović czy też Brazylijczycy Edson z Rogerem (Junior i Sebastian Szałachowski są kontuzjowani, choć ten drugi za kilka dni ma już wrócić do treningów). Zadebiutował za to - i to udanie - Piotr Bronowicki (na prawej pomocy). Sześć minut zagrał też 20-letni Maciej Górecki - środkowy pomocnik Pogoni Świebodzin i młodzieżowej reprezentacji. Na razie jest testowany. W lidze nie mógłby zagrać, a w PE była taka możliwość.

W bramce jak zwykle ostatnio pewnie spisał się Jan Mucha, dając do zrozumienia, że w każdej chwili jest gotów zastąpić Fabiańskiego. Od pierwszej minuty w ataku wystąpili natomiast Włodarczyk z Bartłomiejem Grzelakiem. Pierwszy z wymienionych w swoim stylu zmarnował bardzo dobrą okazję w drugiej połowie. Grzelak zaś znowu - tak jak w sparingach - nie miał żadnej okazji. Legia wydała na niego sporo pieniędzy, kupując go z Widzewa, mógł wczoraj przełamać się w rodzinnym mieście, ale tego nie zrobił. Jak tak dalej pójdzie, to ligowy sezon w ataku zaczną młodzi - Dawid Janczyk (dwa trafienia z ŁKS w sobotę) z niedocenianym Maciejem Korzymem.

Na ten mecz - po przerwie spowodowanej tragedią rodzinną - wrócił Wojciech Szala i udowodnił, że należy mu się pewne miejsce na prawej, względnie środkowej obronie. Na początku drugiej połowy był nawet bliski tego, czego nigdy jeszcze nie dokonał - omal nie zdobył dla Legii gola. Jego strzał w 49. min trafił jednak w słupek.

Na środku obrony wystąpili Dickson Choto z Hugo. Gracz z Zimbabwe, tak jak i jego rodak Herbert Dick, ze względu na żółte kartki nie może zagrać z Cracovią (piątek, godz. 20). Trener Wdowczyk chciał jednak się przyjrzeć, czy można na niego liczyć w innych poważnych spotkaniach w trakcie sezonu. Można.



WISŁA PŁOCK 0

LEGIA WARSZAWA 1 (1)

Strzelec bramki

Smoliński (8., z podania Burkhardta)

Składy

Wisła: Gubiec - Lerant, Belada, Wyczółkowski, Michalek - Geworgian, Gedeon, Kowalski (87. Dylewski), Sedlacek (46. Dosek) - Peszko, Kretkowski (46. Gregorek)

Legia: Mucha - Szala, Choto Ż, Hugo, Kiełbowicz - P. Bronowicki (58. Korzym), Vuković Ż (84. Górecki), Burkhardt (68. Balde), Smoliński - Włodarczyk, Grzelak (76. Janczyk)

Widzów: 1,5 tys.

Sędziował: Mariusz Żak (Sosnowiec)