Cookie Consent by Free Privacy Policy Generator
  • 03 Feb, 2023

Śląsk - Legia 0:0

Śląsk - Legia 0:0

W meczu 6. kolejki Ekstraklasy Śląsk Wrocław zremisował bezbramkowo z Legią Warszawa. Legia od 12 lat nie jest w stanie ograć wrocławskiej ekipy na jej terenie.
Mimo że w obecnym sezonie Śląsk na własnym boisku nie stracił jeszcze punktów, to przed sobotnim spotkaniem podopieczni Ryszarda Tarasiewicza nie byli stawiani w roli faworytów. Jednym z głównych powodów była m.in. plaga kontuzji w drużynie, która sprawiła, że na ławce rezerwowych zasiadło tylko pięciu zawodników. Legia przyjechała do Wrocławia bez Sebastiana Szałachowskiego, ale za to z Takesurą Chinyama, który na boisku pojawił się jednak dopiero po przerwie.

Pierwsza część spotkania była wyrównanym widowiskiem. Obie drużyny starały się atakować, ale akcje prowadzone były bez pomysłu, brakowało dokładnych podań i dogodnych sytuacji strzeleckich. Goście tylko raz zagrozili bramce strzeżonej przez Wojciecha Kaczmarka. W 42. minucie meczu Maciej Rybus mocno uderzał zza linii pola karnego, ale bramkarz Śląska zdołał odbić piłkę w bok, gdzie przejęli ją obrońcy. W odpowiedzi z 35 metrów uderzał Krzysztof Ulatowski, jednak wyciągnięty jak struna Jan Mucha w ostatniej chwili sparował piłkę na rzut rożny.
REKLAMA
Z braku goli największą atrakcją spotkania była oprawa przygotowana przez kibiców Śląska. Na trybunie odkrytej pojawiły się nazwy miejscowości, w których wrocławianie rozgrywać będą najbliższe mecze wyjazdowe, a po chwili przez wszystkie sektory "przejechał" duży, wykonany z materiału pociąg.

Po zmianie stron tempo gry wzrosło. W 49. minucie Maciej Iwański dośrodkował z prawej strony boiska, w polu karnym najwyżej wyskoczył Inaki Astiz, ale po jego strzale piłka minimalnie przeleciała nad poprzeczką. W 68. minucie powinno być z kolei 1:0 dla Śląska. Sebastian Dudek mocno uderzył z rzutu wolnego, a zmierzającą do bramki piłkę w ostatniej chwili wybił Astiz. Odpowiedź gości była błyskawiczna. Rybus przedarł się lewą stroną boiska, oszukał Marka Gancarczyka, uderzył mocno, a do pełni szczęścia zabrakło kilkunastu centymetrów.

W końcówce inicjatywę przejęli goście, ale mimo to wynik nie uległ już zmianie.

Po meczu powiedzieli:

Trener Legii Jan Urban: "Pierwsza połowa była dosyć bezbarwna. Boisko było bardzo mokre, szybkie. Nasi przeciwnicy wiedzieli, że my dużo gramy piłką w środku pola, a tam bardzo łatwo o stratę i wyprowadzenie szybkiego ataku. Wydaje mi się, że ustrzegliśmy się tych błędów i w pierwszej połowie niewiele było sytuacji podbramkowych. Nie mogliśmy się zadowolić remisem, stąd w drugiej połowie zagraliśmy bardziej agresywnie, stworzyliśmy sobie więcej sytuacji, a Śląsk troszkę się pogubił. Pozostał pewien niedosyt, bo zrobiliśmy więcej niż nasi rywale, żeby wywalczyć trzy punkty. Niestety, w dalszym ciągu mamy problemy ze strzelaniem bramek i nad tym musimy pracować".

Trener Śląska Ryszard Tarasiewicz: "Zagraliśmy dobre spotkanie. Wyjątkowo popełniliśmy jednak dużo błędów technicznych i uważam, że wynikało to z nerwowości i z nazwy przeciwnika. Budujące jest, ze przy stracie piłki udawało nam się szybko ją odzyskać. Jeżeli Legia trafiłaby dzisiaj na zespół słabo zdeterminowany, przygotowany organizacyjnie i motorycznie, to by wygrała. Każdy cieszyłby się ze zwycięstwa, ale patrząc na postawę moich zawodników, jestem zadowolony z remisu".

Śląsk Wrocław - Legia Warszawa 0:0
Żółte kartki: Marek Gancarczyk, Krzysztof Wołczek.
Sędzia: Mirosław Górecki (Ruda Śląska).
Widzów 7 000.

Zapowiedź:
Po wielkim rozczarowaniu reprezentacją Polski w eliminacjach do Mistrzostw Świata czas wrócić na ligowe boiska i skupić się na grze warszawskiej Legii. W najbliższą sobotę podopieczni trenera Jana Urbana zmierzą się ze Śląskiem Wrocław na wyjeździe o godzinie 18:15.

Wrocławianie za wszelką cenę będą chcieli utrzeć nosa Legii. W ostatnich spotkaniach to właśnie drużyna Jana Urbana spisywała się poniżej oczekiwań i do tego Śląsk traci tylko trzy punkty w tabeli. Wygrana pozwoli zespołowi Ryszarda Tarasiewicza zrównać się punktami z Legionistami. Wiadomo, że trener wrocławskiej drużyny będzie mógł liczyć na Sebastiana Milę oraz na Jarosława Fojuta, którzy ostatnio narzekali na urazy.

Jan Urban w najbliższym spotkaniu miał mieć już większość zawodników do dyspozycji. Jeszcze kilka dni temu z drużyną trenował normalnie Bartłomiej Grzelak, jednak na ostatnim z treningów rozciągnął sobie pachwinę. Zabraknie również Adriana Paluchowskiego, który nadciągął pachwinę. W pierwszym składzie, od pierwszych minut powinien natomiast pojawić się Takesure Chinyama. Miłym zaskoczeniem jest również powołanie na to spotkanie Jakuba Koseckiego.

Legia musi wygrać to spotkanie, by naprawić swoje notowania u stołecznych kibiców. Ostatnio ich imię zostało mocno nadszarpane. Czy tym razem będzie inaczej? Przekonamy się jutro we Wrocławiu.