Cookie Consent by Free Privacy Policy Generator
  • 18 Jun, 2024

Mucha: Jestem rozczarowany

Mucha: Jestem rozczarowany

Nie czuję się gorszy - mówi słowacki bramkarz, który po czterech kolejnych występach w Legii wrócił na ławkę rezerwowych. Od meczu z Odrą pierwszym bramkarzem mistrza Polski jest znowu Łukasz Fabiański

Mucha pojawił się najpierw latem 2005 r. na austriackim zgrupowaniu Legii, a po wyjeździe Artura Boruca do Celticu Glasgow przyjechał do Warszawy. Został drugim bramkarzem, bo od początku stawiano na Fabiańskiego, który z czasem trafił nawet do reprezentacji i wyjechał na mundial. Mucha bronił tylko w meczach Pucharu Polski (razem z ligą rozegrał do dziś w Legii 12 spotkań). W tym sezonie, gdy Legia traciła gole we wszystkich spotkaniach, trener Dariusz Wdowczyk posadził na ławce 21-letniego Fabiańskiego i najpierw w jednym meczu, a następnie po kilku tygodniach przerwy na dłużej postawił na starszego o trzy lata Słowaka (24 lata skończy 5 grudnia). Mucha bronił w czterech kolejnych meczach, w polskiej lidze puścił gola dopiero po 425 minutach. Puścił nawet dwa, chociaż nie było w tym jego winy. Na mecz z Odrą Wodzisław do bramki wrócił Fabiański.

Maciej Weber: Cztery mecze bez puszczonego gola, pięć wygranych Legii z Panem w bramce. Skład z meczu z Lechem się nie zmienił. Z Odrą zagrał tylko inny bramkarz...

Jan Mucha: Byłem przygotowany do gry. O tym, że wracam na ławkę rezerwowych, dowiedziałem się na odprawie dwie godziny przed meczem. Niby nie trzeba z każdym przeprowadzać indywidualnych rozmów, jednak w takim przypadku... Byłem niemile zdziwiony, bo wydawało mi się, że wszyscy są z mojej postawy zadowoleni.

Długo czekał Pan na szansę. Po kilku meczach gdzieś pojawiła się sugestia, że teraz pora na reprezentację Słowacji.

- Jeżeli grałbym regularnie w Legii, to taki pomysł faktycznie by się nasuwał. Ale jak grał nie będę, to nie ma o czym gadać.

Nie da się ukryć, że ponownym posadzeniem na ławkę rezerwowych był Pan rozczarowany.

- Do tej pory jestem. Ale co mogę na to poradzić? Nie czuję się gorszy od "Fabiana", tak zresztą jak i on nie czuje się gorszy ode mnie. Tyle że ja jestem skazany na rolę rezerwowego.

Jeżeli Fabiański zimą nie odejdzie do zagranicznego klubu, to czy Pan zostanie w Legii?

- Niedługo kończy mi się umowa. Za pół roku. Do tego czasu nie chciałbym wyjeżdżać z Warszawy. Ale jak moja sytuacja w klubie się nie zmieni, to... Zobaczymy, co będzie.

Jednak o Pańskiego konkurenta ponoć biją się atrakcyjne zachodnie kluby. Przetarł się Pan w polskiej lidze i jest duża szansa, że w rundzie wiosennej zostanie pierwszym bramkarzem Legii na stałe.

- Nie chcę dyskutować o tym, czy "Fabian" wyjedzie, czy też zostanie. To nie należy do mnie. Ale nie ukrywam - jestem podłamany.

Dla Gazety

Krzysztof Dowhań

trener bramkarzy Legii

Obydwu bramkarzom uważnie przyglądamy się na treningach. Nie ma tu żadnych podtekstów. Na pewno powodem posadzenia Fabiańskiego na ławce nie było to, że ma wyjechać za granicę, i chcieliśmy zobaczyć, jak Janek Mucha podoła wyzwaniu w trakcie meczu. "Fabian" utracił miejsce, a teraz uznaliśmy, że przyszła pora, aby wrócił do bramki. I to wszystko. Układ od początku był taki, że wiadomo, kto jest pierwszym bramkarzem. Janek jednak od początku mocno naciskał i łatwo się nie podda.