Cookie Consent by Free Privacy Policy Generator
  • 20 Apr, 2024

ŁKS Łódź - Legia Warszawa 0:1 (0:0)

ŁKS Łódź - Legia Warszawa 0:1 (0:0)

Bramka Bartłomieja Grzelaka dała warszawskiej Legii zwycięstwo w wyjazdowym spotkaniu 4. kolejki Orange Ekstraklasy. W 50. minucie meczu z ŁKS-em Łódź Grzelak wykorzystał świetne dośrodkowanie i z kilku metrów posłał ją obok słupka. To czwarte zwycięstwo Legii w tym sezonie.

W odmiennych nastrojach przystępowali do meczu czwartej kolejki Orange Ekstraklasy piłkarze Łódzkiego Klubu Sportowego i Legii. ŁKS w nowym sezonie nie wygrał jeszcze meczu i w trzech spotkaniach wywalczył dwa punkty. Z kolei podopieczni Jana Urbana rozpoczęli rozgrywki bardzo dobrze. Legioniści odnieśli trzy zwycięstwa i z kompletem punktów są wiceliderem.

Spotkania ŁKS z Legią zawsze budziły ogromne zainteresowanie wśród kibiców i wśród zawodników także wywoływały spore emocje.

Legia przyjechała do Łodzi po trzy punkty i zamierzała od pierwszych minut grać bardzo ofensywnie. Ełkaesiacy przez dwa kwadranse prowadzili równorzędną grę. W pierwszych 30 minutach łodzianie stworzyli dwie stuprocentowe sytuacje, m.in. Mieczysław Sikora strzelił w poprzeczkę. Legia odpowiedziała jedynie strzałem Bartłomieja Grzelaka w środek bramki. Do przerwy był remis, ale pod koniec pierwszej połowy przewaga gości wrastała.

Warszawski zespół przewyższał umiejętnościami drużynę gospodarzy. Legia zaczęła grać z "klepki" i od razu przyniosło to efekty w postaci bramki. Akcję przeprowadzili byli widzewiacy - Jakub Wawrzyniak i Grzelak. Ten drugi wykorzystał gapiostwo obrońców ŁKS i pokonał Bogusława Wyparłę. Później legioniści kontrolowali przebieg wydarzeń na boisku. Dopiero w końcówce meczu ŁKS rzucił się desperacko na bramkę rywala, ale do wyrównania nie doszło.

Powiedzieli po meczu:

Jan Urban, trener Legii: - Zdawaliśmy sobie sprawę, że ŁKS może zagrać dziś z kontry. W pierwszej połowie zdominowaliśmy ŁKS. W drugiej połowie kontrolowaliśmy grę. W ostatnich minutach łodzianie postawili wszystko na jedną kartę, ale moi obrońcy nie zagrali źle.

Wojciech Borecki, trener ŁKS: - Chciałbym pochwalić swój zespół. Uważam, że należała nam się dziś bramka. Szkoda, że jej nie zdobyliśmy. Mam pretensje do sędziego. Nie zareagował wówczas, gdy faulowano Klatta. Nasz napastnik w przerwie musiał mieć zszyty łuk brwiowy.

ŁKS Łódź - Legia Warszawa 0:1 (0:0)

Bramki: 0:1 Bartłomiej Grzelak (50).

Żółta kartka - ŁKS: Łukasz Madej, Jacek Dąbrowski, Ensar Arifović. Legia: Aleksandar Vuković, Kamil Grosicki.

Sędzia: Paweł Gil (Lublin).
Widzów 8 000.

ŁKS Łódź: Bogusław Wyparło - Robert Łakomy, Tarik Cerić, Tomasz Kłos, Adrian Woźniczka (81. Stefan Potocki) - Mieczysław Sikora, Sebastian Przybyszewski (59. Ensar Arifović), Jacek Dąbrowski, Łukasz Madej, Robert Szczot - Marcin Klatt (69. Paweł Budniak).

Legia Warszawa: Jan Mucha - Wojciech Szala (11. Piotr Bronowicki), Błażej Augustyn, Inaki Astiz, Jakub Wawrzyniak - Miroslav Radović (76. Kamil Grosicki), Martins Ekwueme, Aleksandar Vuković, Piotr Giza, Edson - Bartłomiej Grzelak (73. Takesure Chinyama).