Cookie Consent by Free Privacy Policy Generator
  • 26 May, 2024

Leo lepszy od Napoleona

Leo lepszy od Napoleona

Po pierwszej połowie towarzyskiego meczu z Rosją wstydziliśmy się gry Polaków, ale w drugiej przypomnieliśmy sobie, dlaczego nasi piłkarze prowadzą w eliminacjach ME 2008.

Leo Beenhakker udowodnił. że doskonale zna historię, zwłaszcza wojen. W przeszłości niemal wszystkie armie (np. Napoleona), które ruszały na Moskwę, odnosiły sukcesy tylko w pierwszej części kampanii. Potem brakowało im sił i zaopatrzenia.
Drużyna Beenhakkera, osłabiona brakiem Euzebiusza Smolarka (kłopoty żołądkowe), postąpiła odwrotnie. Do przerwy ponosiła klęskę, ale ostatecznie wróciła z nieprzyjaznej Moskwy (rosyjscy kibice wygwizdali nasz hymn) z tarczą.

Do przerwy bez obrony

Niestety, trudno uwierzyć, że dokładnie taką taktykę zaplanował Holender. To, co wyprawiali przed przerwą nasi obrońcy, wołało o pomstę do nieba.
Beenhakker zostawił na ławce Michała Żewłakowa, wystawiając na środku Jacka Bąka i Dariusza Dudkę. Pierwszy, który niedawno wyleczył kontuzję, sprawiał wrażenie zagubionego, a drugi lepiej czuje się na lewej stronie obrony (tak gra w Wiśle) lub w pomocy. Na dodatek Grzegorz Bronowicki kompletnie nie radził sobie z szybkim prawoskrzydłowym Iwanem Sajenko.
Do przerwy przegrywaliśmy 0:2 po golach Dmitrija Syczewa i Romana Pawliuczenko. Czyżby pogrom? Nie, bo w drużynie mamy Jacka Krzynówka. Piłkarz, pomijany przy ustalaniu składu Wolfsburga, w reprezentacji jest nie do zastąpienia. W 72. minucie zdobył piękną bramką, ale nie tylko dlatego zasłużył na miano piłkarza meczu. Do końca inicjował akcje, walczył i chwilami ośmieszał rywali.
Do jego poziomu dopasował się w drugiej połowie Jakub Błaszczykowski, który ustalił wynik na 2:2. W ostatnim kwadransie, gdy Beenhakker przesunął do drugiej linii Dudkę, a na lewej stronie pomocy wystawił Wojciecha Łobodzińkiego, biało-czerwoni kompletnie zdominowali przebieg meczu.

Gdzie napastnicy?

15 dni przed eliminacyjnym spotkaniem z Portugalią możemy być spokojni o formę pomocników (wrócą jeszcze Smolarek i być może Łukasz Garguła), ale w dalszym ciągu bolączką pozostaje pierwsza linia. W poczynaniach Radosława Matusiaka widać brak ogrania, a przecież Krzynówek (zdobył dwa gole w czerwcowym meczu z Azerami) nie będzie w nieskończonośc wyręczał napastników.