Cookie Consent by Free Privacy Policy Generator
  • 02 Feb, 2023

Legia Warszawa - GKS Bełchatów 1:2

Legia Warszawa - GKS Bełchatów 1:2

Legia Warszawa niespodziewanie przegrała na własnym boisku z dotychczasowym liderem Orange Ekstraklasy GKS Bełchatów 1:2. Tym samym została przerwana seria ośmiu zwycięstw mistrza Polski z niżej notowanym rywalem. Bramkę dającą gościom trzy punkty zdobył w 90. minucie Łukasz Garguła.

GKS nie przestraszył się bardziej utytułowanego rywala, dobrze się bronił i tworzył groźne sytuacje pod bramką gospodarzy. To właśnie goście mieli pierwszą okazję strzelecką -w 14. minucie Tomasz Jarzębowski, były legionista, znakomicie podał do Radosława Matusiaka, ale ten w sytuacji sam na sam z Łukaszem Fabiańskim uderzył niecelnie.
Chwilę później po dwójkowej akcji Rogera z Aleksandarem Vukovicem ten ostatni w dogodnej sytuacji bramkowej trafił piłką prosto w Piotra Lecha. W 22. minucie groźny strzał z rzutu wolnego oddał Edson. Lech interweniował niepewnie, ale zdołał odbić piłkę. Pięć minut później po uderzeniu Rogera z wolnego bramkarz GKS znowu się nie popisał, ale także tym razem gol nie padł.

Najlepszą okazję dla GKS w pierwszej połowie zmarnował w 32. minucie Matusiak, który próbując z kilku metrów przelobować Fabiańskiego przerzucił piłkę nad poprzeczką. W końcówce dwukrotnie z dystansu uderzał Michał Gottwald, ale za każdym razem górą był Lech.

Po przerwie Legia zaczęła grać szybciej, osiągając wyraźną przewagę. Jednak długo nic z tego nie wynikało. Nieporadność gospodarzy przerwali w 58. minucie Edson i Miroslav Radovic. Po podaniu Brazylijczyka Serb potężnym strzałem w 20 metrów pokonał Lecha.

Zdobyty gol na chwilę uśpił legionistów. W 60. minucie po dośrodkowaniu z rzutu wolnego wprowadzonego właśnie na boisko Łukasza Garguły zupełnie pogubili się obrońcy gospodarzy, jednak żaden z rywali nie zdołał wbić piłki do siatki. Chwilę później uderzenie Matusiaka z dziesięciu metrów świetnie obronił Fabiański.

W 66. minucie na 2:0 mógł podwyższyć Sebastian Szałachowski, ale z ostrego kąta nie trafił w bramkę. W końcówce po okresie słabszej gry obudzili się goście. Na kwadrans przed ostatnim gwizdkiem sędziego zza linii pola karnego świetnie uderzył Tomasz Wróbel, ale bramkarz Legii odbił piłkę na róg. Po dośrodkowaniu z narożnika boiska najsprytniejszy w polu karnym okazał się właśnie Wróbel i z bliska zdobył wyrównującego gola.

W końcówce szukający zwycięstwa Wdowczyk wpuścił na boisko Dawida Janczyka, który narzeka na drobny uraz i gdyby nie wymagała tego sytuacja spokojnie kurowałby się na mecz rewanżowy z Szachtarem Donieck w eliminacjach do Ligi Mistrzów. Jednak nawet utalentowany młody napastnik nie zdołał zdobyć gola dającego Legii trzy punkty. Chociaż trzeba przyznać, że był blisko - w 85. minucie piłka po jego strzale minimalnie minęła bramkę GKS.

Kiedy już się wydawało, że spotkanie zakończy się podziałem punktów, Matusiak znakomicie zagrał do wbiegającego w pole karne Garguły i ten z paru metrów pokonał Fabiańskiego. Chwilę później arbiter zakończył mecz, a piłkarze gości odtańczyli przed garstką własnych kibiców taniec radości.

Legia Warszawa - BOT GKS Bełchatów 1:2 (0:0)
Bramki: Miroslav Radovic (58) - Tomasz Wróbel (76), Łukasz Garguła (90).

Żółte kartki: Miroslav Radovic, Tomasz Kiełbowicz - Piotr Lech.
Sędzia: Hubert Siejewicz (Białystok). Widzów 8 000.

Legia Warszawa: Łukasz Fabiański - Mamadou Balde, Dickson Choto, Hugo Alcantara (35. Tomasz Kiełbowicz) - Miroslav Radovic, Edson, Łukasz Surma, Roger (79. Dawid Janczyk) - Aleksandar Vukovic, Michal Gottwald (54. Piotr Włodarczyk), Sebastian Szałachowski.
BOT GKS Bełchatów: Piotr Lech - Grzegorz Fonfara, Rafał Grodzicki (51. Edward Cecot), Dariusz Pietrasiak, Marcin Kowalczyk - Tomasz Wróbel, Tomasz Jarzębowski (79. Bartosz Hinc), Paweł Strąk, Jacek Popek (60. Łukasz Garguła) - Mariusz Ujek, Radosław Matusiak.

Dariusz Wdowczyk (trener Legii): To najczarniejszy dzień od kiedy przejąłem zespół. Rozumiem, że można przegrać mecz. Ale chodzi o to, że tracimy charakter. Nie ciągniemy do końca, nie walczymy o wynik, nie chcemy wygrywać, grać z taką pasją jak chociażby na wiosnę w ubiegłym sezonie. Dzisiaj nawet fizycznie wyglądaliśmy gorzej od Bełchatowa. Mieliśmy co prawda tylko kilka dni odpoczynku po meczu z Szachtarem, ale profesjonaliści muszą być przygotowani na częste granie. Na pewno źle wpłynęło na zespół zamieszanie z Eltonem (odsunięty od drużyny na jeden mecz za jazdę samochodem pod wpływem alkoholu; zarząd klubu podejmie decyzję w sprawie jego przyszłości w Legii w ciągu tygodnia). Dzisiaj najlepszymi piłkarzami w zespole był bramkarz i obrońca Dickson Choto, który przez wiele minut grał z kontuzją. To musi dać chłopakom do myślenia. Jesteśmy bez formy. Brakuje odpowiedzialności w defensywie. Ofensywnie jesteśmy chaotyczni. W takiej dyspozycji nie mamy żadnych szans w meczu rewanżowym z Szachtarem. Najpierw jednak czeka nas jeszcze jeden mecz ligowy i na nim teraz musimy się koncentrować.

Orest Lenczyk (trener GKS): Oba zespoły chciały dzisiaj wygrać. Nam trzy punkty dała walka do końca. W przerwie powiedziałem zawodnikom, że Legia gra słabo, a my gramy źle. A jak gra się źle, to się pomaga przeciwnikowi. W drugiej połowie miało być lepiej, ale zaczęło się od kontuzji Grodzickiego. To wybiło nas z rytmu i straciliśmy bramkę. Później jednak udało się wrócić do gry. Po tym zwycięstwie na pewno nikomu w zespole nie pomiesza się w głowie. Cieszymy się, ale na razie budujemy fundamenty.