Cookie Consent by Free Privacy Policy Generator
  • 20 Apr, 2024

Legia jest słaba

Legia jest słaba

Tak złej Legii nie było od początku lat 90., kiedy klub na historycznym zakręcie omal nie zszedł do drugoligowego podziemia. Tak złego startu też nie było od tamtego okresu. Z czterech meczów nowego sezonu aktualni mistrzowie kraju wygrali zaledwie jeden.

- Mecz w Łodzi pokaże, czy Legia faktycznie jest słaba, czy dotychczasowe słabe występy to efekt zbiegu okoliczności - stwierdził przed rozpoczęciem spotkania Cezary Kucharski. Wieloletni napastnik warszawskiego zespołu, który grał w Legii jeszcze w tym roku przyjechał na mecz z ŁKS, bo chce być dobrze przygotowany do roli menedżera. I to menedżera ściśle współpracującego ze stołecznym klubem. Po przegranym 1:2 meczu przed autokarem rozmawiał z będącym obecnie rezerwowym Tomaszem Kiełbowiczem. Wnioski nasuwały się same. Legii potrzebna jest pomoc.

Nawet początek poprzedniego sezonu był lepszy. Wówczas pod kierunkiem Jacka Zielińskiego z czterech pierwszych meczów drużyna też jedno wygrała, ale miała dwa remisy i tylko jedną porażkę. Teraz bilans jest taki, że zwycięstwo jest znowu jedno, ale i jeden remis, a do tego dwa spotkania przegrane. To już nie jest chwilowa słabość. Z każdym dniem czy tygodniem sytuacja wygląda gorzej.

O tym, że pochopnie pożegnano się z piłkarzami, którzy przy kartkach czy kontuzjach mogliby stanowić uzupełnienie, pisaliśmy i pisać będziemy wielokrotnie. Sytuacja tak dalece wymknęła się spod kontroli, że w Łodzi przez pół meczu na środku obrony musiał występować defensywny pomocnik Łukasz Surma, dla którego był to pierwszy taki występ w życiu. A i tak mimo że na środkowego obrońcę się nie nadaje (choćby przez średnie warunki fizyczne - na tej pozycji trzeba mierzyć wyraźnie ponad 180 cm), nie był w tej roli gorszy od Brazylijczyka Hugo. Tamtego sprowadzono zaś jako pełnowartościowego następcę Moussy Ouattary. A jeżeli nie wyleczy się - i to cudem, bo jeszcze w piątek mówiono, że to niemożliwe - Dickson Choto, występ przeciwko Szachtarowi skończy się tak jak poprzednie występy legionistów w pucharach. To znaczy jak 1:4 w Zurychu czy wcześniejsze 1:3 z Austrią Wiedeń. A ten drugi wynik zdarzył się po przegranej 0:1 na wyjeździe. Czyli okoliczności takie jak teraz (w Doniecku piłkarze Legii ulegli 0:1).

Niekorzystny wynik rewanżu z Szachtarem jest tym bardziej prawdopodobny, że o ile w pierwszym spotkaniu chodziło o desperackie zachowanie jak najniższego wyniku, o tyle teraz trzeba będzie dążyć do osiągnięcia wygranej. To zaś dobrze nie wróży. W tej chwili w Legii nie ma kto atakować, ale i bronić nie ma komu. Przegrany mecz z beniaminkiem w Łodzi obnażył te braki.

- Legia najlepsza jest - mają zwyczaj śpiewać warszawscy kibice. Teraz bliżej do tego, by ta Legia była najgorsza.