Cookie Consent by Free Privacy Policy Generator
  • 28 Jan, 2023

Legia dalej walczy o tytuł

Legia dalej walczy o tytuł

Legia Warszawa pokonała 3:1 Polonię Bytom i wciąż liczy się w walce o mistrzostwo. Losy tytułu prawdopodobnie rozstrzygną się w następnej, przedostatniej kolejce ekstraklasy. Człowiek, który przedłużył nadzieje warszawian na tytuł w sierpniu skończy 22 lata. Jest wychowankiem stołecznej Agrykoli (od stadionu Legii boiska na których trenował dzieli minuta drogi). Jesienią był wypożyczony do I-ligowego Znicza Pruszków i strzelił tam dziesięć bramek. Wrócił do Legii, zimą wykorzystał szansę, strzelił kilka goli w sparingach i został zmiennikiem Takeure'a Chinyamy. Dał właścicielom i dyrektorowi sportowemu alibi i wytłumaczenie, dlaczego nie warto kupować innego napastnika.

W Legii dostawał szanse na początku, zagrał w czterech meczach ligowych (jednym całym), ale gola nie strzelił. Zmarnował idealną okazję w Białymstoku, gdzie Legia przegrała 1:2 z Jagiellonią. Trafił w Pucharze Polski przeciwko Stali Sanok. I to wszystko - od połowy kwietnia grał już tylko w Młodej Ekstraklasie. A trenerzy Legii (Jan Urban i Jacek Magiera) zgodnie stwierdzili, że oczekiwali więcej.

W sobotę Paluchowski dostał szansę od losu i trenera Urbana. Szkoleniowiec Legii postąpił sprawiedliwie, nie kombinował ze składem, nie przesunął do ataku pomocnika. Wypadł napastnik, szansę dostał numer dwa. I ją wykorzystał z nawiązką.

Strzelił premierowe gole w ekstraklasie, które utrzymały Legię w grze o tytuł. W obu przypadkach zachował się jak - nie przymierzając - Chinyama. Bramki poprzedziły świetne akcje kolegów. Jakub Rzeźniczak i Piotr Giza mieli dwie świetne asysty, a Paluchowski był tam gdzie być powinien. Dwa razy trafił z pierwszej piłki i cieszył się jak nigdy odkąd gra na Łazienkowskiej.

Występ skończył kapitalną asystą po której bardzo dobrze grający w sobotę Giza strzelił piątego gola w sezonie. I umocnił się na drugim miejscu w klasyfikacji najskuteczniejszych w drużynie Urbana.

Te akcje i gole po których je zdobyła oraz bardzo dobra gra na skrzydle Miroslava Radovicia to wszystko za co można chwalić zespół Urbana.

Zespół z Bytomia zagrał przynajmniej przyzwoicie. Jak już przestał się bać Legii - a w pierwszej połowie bał się jak Realu Madryt - to mecz był wyrównany. Przed przerwą uspokojona prowadzeniem Legia zlekceważyła rywala, zaczęła grać wolno, nonszalancko, miała dużo strat w środku pola. Roger i Maciej Iwański zagrali bardzo słabo - parę dni temu sztab szkoleniowy Legii rozmawiał z reprezentantem Polski, który całą rundę ma słabą. Rozmowa efektu nie dała. Na początku drugiej połowy Urban wymienił Rogera na Radovicia i Legia uzyskała przewagę.

Bo wcześniej drużyna z Bytomia przestała się bać i uwierzyła - nie bez podstaw - że na Łazienkowskiej może nie przegrać. Prowadziła otwartą grę, a ośmielił ja gol zdobyty tuż przed przerwą. Po raz siódmy w tym sezonie Polonia trafiła w lidze ze stałego fragmentu, a błąd popełnił Marcin Komorowski - nie upilnował Michała Zielińskiego.

W drugiej połowie Legia z całych sił walczyła o zwycięstwo, a rozruszał ją dopiero Radović. Gole, które pogrążyły bytomian były dziełem duetu Giza- Paluchowski. Najpierw podawał pierwszy, a strzelał drugi. Potem role się odwróciły.

Za tydzień w sobotę Lech przyjeżdża do Warszawy na Polonię, Legia jedzie do Wrocławia zmierzyć się ze Śląskiem, a Wisła będzie walczyć o punkty w Gdańsku z Lechią. Wszystkie mecze zaczną się o 17 - kto będzie liderem po 19, niemal na pewno zostanie mistrzem Polski.