Cookie Consent by Free Privacy Policy Generator
  • 02 Feb, 2023

Janczyk: Co się dzieje?

Janczyk: Co się dzieje?

Czy Dawid Janczyk będzie gwiazdą? Miał zbawić polską reprezentację, teraz w Legii z trudem mieści się na ławce rezerwowych. 19-letni napastnik może być kolejnym zmarnowanym talentem

- Nie jest żadną gwiazdą, media wykreowały go na wyrost - twierdzi Cezary Kucharski, były napastnik Legii. Ale oczekiwania Janczyk wzbudził sam. Przychodził do warszawskiego klubu, mając za sobą testy w Chelsea Londyn (zresztą tak jak i jego ziomek z Nowego Sącza - Maciej Korzym). W Legii zagrał osiem pełnych spotkań, strzelił w nich pięć bramek. Dziesięciokrotnie wchodził na boisko z ławki rezerwowych. Ostatnio nawet nie wchodzi.

- Dawid jest teraz w najtrudniejszym momencie kariery - mówi Michał Globisz, trener reprezentacji Polski U-19, w której Janczyk występuje. I zrobił furorę po meczu mistrzostw Europy, kiedy strzelił Belgom trzy gole. Wstępnie interesowały się nim Tottenham, Olympique Marsylia i RC Lens. Bardzo wstępnie, ale iloma spośród polskich piłkarzy kiedykolwiek interesowały się kluby z taką renomą? - Początek Dawid miał dobry. Teraz jednak jest na etapie przejścia od juniora do seniorów. Pojawiają się dziewczyny, winko, pierwsze kontakty z mediami. Brak bliskiej rodziny w obcym mieście może pogłębiać kryzys - dodaje Globisz.

Janczykowi czkawką odbijają się wspomniane finały mistrzostw Europy w Wielkopolsce do lat 19. Legioniści wówczas spokojnie przygotowywali się do sezonu. On był niedawno po kontuzji, jak tylko zdążył się wykurować, pojawiły się zbyt duże obciążenia. Jeździł na mecze Legii, kadry juniorów, ponadto treningi w klubie nie należały do lekkich. - Młodzi zawodnicy powinni mieć inne obciążenia treningowe niż starsi koledzy, inaczej tracą potencjał i świeżość. Nie można ich zajechać, podczas treningu należy skupić się na technice. Junior jest głupiutki, zrobi wszystko. Na rozkaz będzie biegać dzień i noc. Zarżnięty przez trenera kończy w czwartej lidze, a na jego miejsce przychodzi następny - mówi Globisz. Lista zmarnowanych talentów pokazuje, że liga polska nie jest idealnym miejscem do rozwoju. Może w ich przypadku lepszy byłby wyjazd za granicę. - Każdy może się wybić, trzeba jednak skupić się na treningu, a nie kalkulować, jakie układy ma menedżer w zachodnich klubach. Do wyjazdu trzeba dojrzeć - ripostuje Kucharski.

Świetna forma Janczyka to na razie odległe wspomnienie. Zgrupowanie w Mrągowie, dokąd Legia wyjechała w poniedziałek (zostanie tam do niedzieli), może pozytywnie wpłynąć na dyspozycję młodego napastnika. - Będziemy mieli trochę czasu, żeby pobyć ze sobą, popracować i się zintegrować - mówi trener Legii Dariusz Wdowczyk. Janczyk musi jeszcze dużo pracować, aby stać się klasowym zawodnikiem. W przeszłości niejeden dobrze zapowiadający się legionista skończył marnie. Oby to nie spotkało Janczyka.

Zmarnowane talenty?

Marcin Klatt (obecnie 21 lat). Błysnął w jednym meczu, ale po ustrzeleniu hat tricka nic więcej nie pokazał. Wypożyczony do Kolportera, tam też długo nie pograł. Jego samochód znaleziono w krzakach, kilka godzin później miał promil alkoholu we krwi i wyrzucono go z klubu. Teraz chciałby zaczepić się w drugoligowym Zawiszy.

Maciej Korzym (18). Przychodził jako jeden z większych talentów. Na rok wypożyczony do Odry Wodzisław, grywał tam ze zmiennym szczęściem. Po powrocie do Legii w tym sezonie wystąpił tylko raz - za to przez 45 minut z Szachtarem. Z braku perspektyw w ataku traktowany jako lewy pomocnik. W tej chwili bez szans na częstsze występy.

Tomasz Mazurkiewicz (25). Błysnął talentem, gdy jako 18-letni pomocnik debiutował przy Łazienkowskiej. Skuszony szelestem duńskich banknotów wyjechał do przeciętnego Aarhus GH. Teraz ma grać w Arce Gdynia.

Łukasz Mierzejewski (24). Zdobył mistrzostwo Europy do lat 18, ale w Legii przez cztery lata grał bardzo rzadko, jako napastnik strzelił tylko jedną bramkę. Później tułał się po ŁKS i Świcie Nowy Dwór, w końcu wylądował w Zagłębiu Lubin (tam zrobiono z niego bocznego obrońcę); skandal po ME juniorów w Finlandii już lepiej przemilczmy.

Jakub Rzeźniczak (20). Gdy przychodził z Legii do Widzewa, w superlatywach wypowiadali się wszyscy - od trenera, przez zawodników, po samego prezesa. Obecnie znowu w Widzewie - chociaż tylko wypożyczony - ciągle jeszcze nieźle się zapowiada. Tylko nawet jeżeli jeszcze nie zmarnował kariery, to czy jest w stanie zrobić ją w Legii?

Marcin Smoliński (21). Nagrodzony Piłkarskim Oskarem w kategorii "odkrycie roku". Talentu wystarczyło na kilka meczów jesienią 2004. Później było coraz gorzej. Warszawa szeptała o jego rozrywkowym trybie życia, a ponieważ pochodził z Bródna, z tych samych okolic co Wojciech Kowalczyk, przesadnie temu się nie dziwiono. Teraz ze średnim skutkiem podbija 50-tysięczny Wodzisław Śląski, reprezentując Odrę.

Maciej Wojtaś (26). Gdy przed czterema laty wchodził na boisko, był owacyjnie witany przez publiczność. Dzisiaj gra w klubie Drwęca Nowe Miasto Lubawskie. Trener Franciszek Smuda wierzył w jego możliwości. Pobyt obu na Łazienkowskiej okazał się nieporozumieniem.

Radosław Wróblewski (26). Jego rajdy lewym skrzydłem wzbudzały aplauz. Szybki, ale słaby technicznie. Oczekiwano od niego coraz więcej, a on grał coraz słabiej. W końcu wylądował w rezerwach. Rok temu wyjechał grać w Arce Gdynia.

Mariusz Zganiacz (22). W Legii zaliczył nawet występ w meczu z Barceloną. Czekano na eksplozję talentu, jednak nie sprostał oczekiwaniom. Zwiedził kilka klubów i wylądował w Koronie Kielce, gdzie prezentuje się nie najgorzej. Miał być gwiazdą, jest przeciętnym ligowcem. Choć dla niego jeszcze nie za późno. Czołowa postać reprezentacji młodzieżowej.

Dariusz Zjawiński (20). Niby ściągnięty do Legii, ale od początku było widać, że sobie nie radzi. Słaby psychicznie. Tak jak Smoliński wypożyczony do Odry Wodzisław. Tam też nie ma miejsca w składzie