Cookie Consent by Free Privacy Policy Generator
  • 03 Feb, 2023

Grzelak do wzięcia za milion euro

Grzelak do wzięcia za milion euro

Czy Bartłomiej Grzelak odejdzie do Legii Warszawa? To możliwe, o ile klub ze stolicy zapłaci za najlepszego strzelca Widzewa okrągłą sumę.

25-letni napastnik trafił do łódzkiego klubu w poprzednim sezonie. To był strzał w dziesiątkę Zbigniewa Bońka. Grzelak dla Widzewa zdobył 20 goli i był pierwszoplanowym bohaterem w walce o powrót do ekstraklasy. Szybko stał się bożyszczem kibiców, zwłaszcza że lokalnemu rywalowi strzelił cztery bramki. Zalety Grzelaka to przede wszystkim zaskakujący drybling, umiejętność radzenia sobie nie z jednym, ale nawet z dwoma lub trzema rywalami, a także skuteczność.

Wyczyny strzeleckie Grzelaka nie pozostały bez echa. Już po rundzie jesiennej poprzedniego sezonu zgłosili się po niego chętni. Zbigniew Boniek powtarzał jednak, że piłkarz nie jest na sprzedaż. W tym sezonie Grzelak z powodu kontuzji zagrał dopiero w trzeciej kolejce. Pierwszą bramkę zdobył w spotkaniu z Wisłą Płock. W ostatniej kolejce popisał się hat-trickiem w meczu z Górnikiem Łęczna i stał się najlepszym strzelcem drużyny.

Boniek przyznał także, że już wcześniej dzwonili do niego z dwóch czołowych polskich klubów. Jednym z nich była Legia. - Z niewolnika nie ma pracownika - uważa szef Widzewa. - Żadnemu z naszych piłkarzy nie zamierzamy blokować kariery. Jeśli Bartek chce odejść z Widzewa, to podejmiemy rozmowy z każdym kontrahenetem. Przypominam jednak, że Grzelak ma jeszcze półtora roku ważny kontrakt.

Nieoficjalnie wiadomo jednak, że sprzeda zawodnika, jeśli otrzyma atrakcyjną propozycję. Według naszych informacji negocjacje mogą rozpocząć się od kwoty 1 mln euro. - Bartek powinien się zastanowić, czy lepiej być kapitanem na mniejszym okręcie, czy zwykłym marynarzem na większym statku - mówi jeden z działaczy Widzewa.



Wolałbym wyjechać za granicę

Andrzej Klemba: Zimą przechodzi Pan do Legii?

Bartłomiej Grzelak: Nic mi na ten temat nie wiadomo. Daję słowo, że nikt z Legii się ze mną na ten temat nie kontaktował. O moim odejściu z Widzewa słychać już prawie od roku, ale nie ma żadnych efektów. Zimą zainteresowanych było chyba z pięć klubów, ale konkretów zabrakło.

A co by Pan odpowiedział na ofertę Legii?

- Musiałbym się głęboko nad nią zastanowić. W tej chwili, jeżeli miałbym zmieniać klub, to prędzej zdecydowałbym się na wyjazd za granicę, niż na jakąkolwiek polską drużynę. Nieważne czy Legię, czy Wisłę Kraków.

W Widzewie jest Pan gwiazdą, uwielbiają Pana kibice. Gdyby nie Pan, nie byłoby mowy o awansie do ekstraklasy. Odejście np. do Legii to byłoby duże ryzyko...

- Zdaję sobie sprawę, ile znaczę dla Widzewa, a także ile mu zawdzięczam. W innym klubie znajdę się w zupełnie nowej sytuacji, musiałbym potwierdzić renomę snajpera i doskonale wiem, że byłoby dużo ciężej niż w Łodzi. Jednak przychodzi moment, kiedy piłkarz musi się rzucić na głęboką wodę.

Podobno Widzew może blokować transfer do innego klubu.

- W kontrakcie nie mam wpisanej sumy odstępnego i przyznaję, że to niekorzystna sytuacja dla mnie. Jakbym miał wpisane np. 200 tys. euro, nie byłoby pewnie kłopotu.

Ponoć jest Pan warty 1 mln euro?

- Też tak słyszałem. To astronomiczna suma jak na naszą ekstraklasę. Jednak dla zachodniego klubu to byłby wydatek jak dla polskiego rzędu 100-200 tys. zł. Dla Widzewa byłby to znakomity transfer. Za milion euro mógłby kupić dwóch, trzech dobrych graczy, a jeszcze trochę by zostało kasie.

Legię było jednak stać na wydatek 800 tys. euro na Miroslava Radovicia...

- Trener Dariusz Wdowczyk doskonale mnie zna, bo to dzięki niemu zadebiutowałem w ekstraklasie w Wiśle Płock. To znakomity szkoleniowiec i chyba najlepiej wie, czy przydałbym mu się do zespołu. To pierwszy trener, który na mnie postawił.

Rozmawiał Andrzej Klemba




Dla Gazety

Michał Probierz, trener Widzewa

To zawodnik bardzo potrzebny mojej drużynie. On jest dorosły i powinien wiedzieć, co robić. Dopóki nie ma konkretnych decyzji, nie chcę spekulować, co będzie, jak Bartek odejdzie. To nie jest tak, że Grzelak sam wygrywał mecz. Koledzy z drużyny pomagali mu strzelać bramki. Zawodnika promuje drużyna i powinien o tym pamiętać.