Cookie Consent by Free Privacy Policy Generator
  • 23 Feb, 2024

Beenhakker: Nie pójdę do Sejmu

Beenhakker: Nie pójdę do Sejmu

Selekcjoner piłkarskiej reprezentacji Polski Leo Beenhakker nie pracuje już w naszym kraju na czarno. W sobotę podpisał kontrakt z Polskim Związkiem Piłki Nożnej.

Holenderskiemu szkoleniowcowi i PZPN groziła kara finansowa, gdyż prowadził drużynę narodową, nie mając żadnej umowy. Działacze piłkarskiego związku tłumaczyli, że... Leo Beenhakker pracuje społecznie. Teraz wreszcie będzie mógł zarabiać. W sobotę spotkał się z prezesem Michałem Listkiewiczem oraz sekretarzem generalnym PZPN Zdzisławem Kręciną i podpisał umowę o pracę.
Tego samego dnia Beenhakker udzielił wywiadu ŻW, w którym ponarzekał trochę na polskich polityków. Rzeczywiście dziwny był fakt, że selekcjoner o takim nazwisku był wzywany na dywanik przez Sejmową Komisję Sportu. Musiał tłumaczyć się z poczynań w pracy z reprezentacją przed takimi futbolowymi „autorytetami”, jak działacz Mazura Karczew i poseł PiS Dariusz Olszewski.

– Byłem tam pierwszy i ostatni raz – deklaruje Beenhakker. – Pierwszy raz poszedł tam sam Darek Dziekanowski, bo ja akurat byłem poza Polską. Panowie posłowie nie byli chyba usatysfakcjonowani tym spotkaniem, więc kiedy jeszcze raz zaproszono Darka, poszedłem tam, by mu pomóc. Myślałem, że będziemy rozmawiać o rozwoju polskiego futbolu, konieczności modernizacji piłki w Polsce, a nie o aktualnych sprawach reprezentacji. Politycy nie mogą być w futbolu, nie mogą się wtrącać w bieżące sprawy piłki. Przepisy FIFA są w tej kwestii jednoznaczne.

Beenhakker był też wcześniej poirytowany doniesieniami o możliwości podjęcia przez niego pracy z reprezentacją Australii.
– Nie zajmuję się tym. Mam swoją robotę, swoje cele. A jeśli ktoś pisze głupoty na mój temat…? Jego sprawa – ucina Leo.

Zwycięstwo 2:1 nad Portugalią poprawiło notowania nie tylko Beenhakkera, ale i Listkiewicza. – Po tej wygranej będziesz mocniejszy – miał powiedzieć Leo do prezesa PZPN po meczu w Chorzowie. To zwycięstwo i wizyta u szefa FIFA Seppa Blattera sprawiły, że Listkiewicz raczej nie musi się już bać wprowadzenia kuratora do Związku.