fot. Mateusz Kostrzewa / Legia.com

– Nazwałbym ten mecz dziwnym. Stało się kilka niewytłumaczalnych rzeczy. Po nie najlepszym początku zaczęliśmy lepiej kontrolować boiskowe wydarzenia. Pojawił się moment lepszej gry, mieliśmy przewagę. Na początku drugiej połowy wydawało się, że bramka na 2:1 była kwestią czasu. Po czerwonej kartce chciałem chwilę poczekać z ofensywną zmianą. Skoro mieliśmy przewagę 11 na 11, to tym bardziej myślałem, że tak samo będzie w sytuacji 11 na 10. Popełnialiśmy jednak proste błędy. Zespół Pogoni był niepewny i zestresowany, ale my daliśmy życie drużynie, która czekała już na wyrok. Koniec końców gratuluję Pogoni zwycięstwa. Kompletnie zawaliliśmy ten mecz, tym bardziej w momencie zasłużonej czerwonej kartki dla piłkarza Pogoni.

– Nie przypominam sobie meczu, w którym drużyna grając w przewadze traci dwa gole. Zdarza się jednak tak, że zespół mając jednego piłkarza mniej w zyskuje pewność siebie. Pomyślałem sobie, że nie potrzebuje tej czerwonej kartki dla rywali, bo dobrze to wyglądało 11 na 11. To nie jest jednak żadne wytłumaczenie. Powinniśmy wykorzystać tę przewagę.