fot. Mateusz Kostrzewa / Legia.com

– Trudno zaakceptować porażkę. Długo ona się nam nie przytrafiła w lidze. Zrobiliśmy wystarczająco dużo, żeby nie przegrać dzisiejszego meczu. Jeden błąd zadecydował. Piast bronił się skutecznie. Mieliśmy swoje sytuacje. Trafiliśmy w poprzeczkę, więc możemy mówić o lekkim braku szczęścia. Momentami brakowało nam jednak lepszych decyzji, lepszych dośrodkowań i lepszego rozegrania pod bramką rywali. Patrzymy już tylko przed siebie. Zostało nam pięć spotkań. Musimy wrócić do naszej serii. Dużym pozytywem był powrót Bartka Kapustki. Ten piłkarz pokazał się dziś z dobrej strony. Cieszy również powrót Yuriego Ribeiro. Tych pozytywów będę się trzymał. 

– Nie śledzę tego, co dzieje się w internecie. Bardziej to ja dostaje informację. Wydawało mi się, że informuje tylko o faktach. Jestem trenerem Legii tylko do końca tego sezonu i myślałem, że na ten temat nie ma już żadnych rozważań. Drużyna już o tym wie. Zrobimy wszystko, żeby zakończyć sezon w jak najlepszy sposób. Od początku zakładałem, że będę tutaj tylko do końca sezonu. Ja chciałem wyprowadzić drużynę z tego dużego kryzysu i to się udało, mimo dzisiejszej porażki.

– Dopiero pod koniec sezonu będziemy mieli do dyspozycji najmocniejszą kadrę. Wrócą wówczas zawodnicy, o których wspominałem już wcześniej. W każdym meczu będziemy chcieli grać najmocniejszym składem, niezależnie od tego, co mamy szansę ugrać. Może się jednak okazać, że swoje okazje dostaną młodsi zawodnicy, ale nic na siłę. Na tę chwilę wyobrażam sobie tylko takie podejście, w którym na boisko wybiegają tylko Ci, którzy mogą zwiększać nasze szanse na wygraną.