fot. Mateusz Kostrzewa / Legia.com

Dla kibiców Legii Warszawa ostatnie tygodnie były niesamowicie emocjonujące, nie można jednak niestety powiedzieć, że zakończyły się eksplozją radości. Niestety Liga Europy UEFA nie poszła po myśli Polaków, a ostatni mecz o wszystko ze Spartakiem Moskwa trzymał wszystkich w niesamowitym napięciu do ostatnich minut, ale ostatecznie zakończył się potwornym rozczarowaniem.

Wszystko niestety wskazuje również na to, że nadchodzące mecze legionistów nie będą łatwe i przyjemne. Stołeczny klub znajduje się wyjątkowo nisko w tabeli ekstraklasy, a do tego ma bardzo poważne problemy kadrowe. Seria kontuzji może zdecydowanie utrudnić kolejne występy tego składu.

Wielkie rozczarowanie i pożegnanie z europejskim pucharem

Kibice, którzy na bieżąco śledzą wszystkie wiadomości dotyczące Legii Warszawa, na pewno zorientowali się już, że klub ten nie ma ostatnio dobrej passy. Cztery przegrane z rzędu w rozgrywkach Ligi Europy były wyjątkowo bolesne, do końca jednak pozostawała nadzieja na awans. Wygrana ostatniego spotkania ze Spartakiem mogła zapewnić nam przejście do fazy pucharowej, ale już od 17. minuty musieliśmy gonić wynik po golu Bakajewa.

Jak wskazują niektórzy obserwatorzy spotkania, od początku Legia nie pokazywała swojej przewagi na boisku, sporadycznie organizując aktywniejsze akcje. Mimo to kibice do samego końca mogli mieć nadzieję na odwrócenie losów meczu, ale niestety legioniści nie stanęli na wysokości zadania, mimo wyraźnie widocznego ożywienia w ostatniej części. Jakby tego było mało, w 95. minusie sędzia odgwizdał rzut karny dla Polaków, dając realną szansę na honorowe wyrównanie.

Niestety szybko okazało się, że piłka nie trafi więcej do siatki w tym meczu, a Legia może zapomnieć o walce o puchar na wiosnę. Ostatecznie skończyliśmy z najsłabszym wynikiem w grupie, zdobywając 6 punktów. Nasza przegrana jednocześnie zapewniła Spartakowi awans z pierwszego miejsca.

Jakie są nadchodzące mecze Legii Warszawa?

Przegrana ze Spartakiem to jednak nie koniec problemów i wyzwań, z którymi mierzyć się będzie musiała w najbliższym czasie Legia Warszawa. Trwa 18. kolejka meczów ekstraklasy, w ramach której legia zmierzyć się musi z Wisłą Płock. Następnie w tym roku czeka ją też spotkanie z Zagłębiem Lublin 15 grudnia, a 4 dni później z Radomiakiem.

Legalni bukmacherzy oferują zakłady na nadchodzące spotkania, analitycy natomiast wskazują na poważne kłopoty legionistów. W meczu z Rosjanami urazu pleców doznał Mateusz Wieteska, który nie wyjdzie na murawę podczas meczu z Wisłą Płock. Jakby tego było mało, dla Wisły jest to rywalizacja na wyjeździe, a ich przeciwnicy jeszcze w tym sezonie ani razu nie przegrali u siebie.

Mimo to kurs na Legię Warszawę w STS to 2.35, a na Wisłę Płock 3.15. Warszawiacy są też faworytem w spotkaniu z Zagłębiem, gdzie kurs na nich to 1.58, a na przeciwników aż 5.50. Czas pokaże jednak, czy pokonają złą passę i pokażą, na co ich stać.

Legia w coraz gorszej sytuacji

Stołeczny zespół nie ma zbyt wielu sukcesów na koncie w ostatnim czasie, więc jego sytuacja w tabeli polskiej ekstraklasy również nie wygląda zbyt optymistycznie. Na pięć ostatnich spotkań Legii udało się odnieść tylko jedno zwycięstwo, a pozostałe mecze były porażkami. Ostatecznie sprawiło to, że Warszawiacy mają zaledwie 12 punktów i znajdują się na 17 miejscu w tabeli, odnotowując przy tym bolesny spadek. Dla porównania w tym momencie króluje Lech Poznań, który pochwalić się może 38 oczkami. Pogoń, która jest druga, ma 35 pkt, a trzecia Lechia – 33 punkty.

Obserwatorzy wskazują również na poważne problemy kadrowe w Legii Warszawa. Rzeczywiście zespół ten na przestrzeni zaledwie kilku miesięcy odnotował wiele niespodziewanych sytuacji, które go znacząco osłabiły. Wymienić tu można np. złamany obojczyk Artura Jędrzejczyka, uraz wiązadeł bocznych Joela Abu Hanny czy złamany nos Lindsay’a Rose’a.

Wspominana wyżej kontuzja Mateusza Wieteska jest też znacznym osłabieniem obrony zespołu, którego zawodnik był ważną częścią. W obecnym sezonie grał już w 31 meczach, w których udało mu się strzelić 2 gole i zaliczyć asystę.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here