fot. Mateusz Kostrzewa / Legia.com

– Dziękuję za miłe przywitanie. Cieszę się, że wygraliśmy to potkanie. Gratulacje dla drużyny i wszystkich osób, które uczestniczą codziennie w naszej pracy. Wielkie gratulacje składam także kibicom, którzy stworzyli piękne widowisko. To był piękny wieczór i myślę, że zapamiętamy go na długo. Pokonaliśmy zespół, z którym teoretycznie nie mogliśmy wygrać. Pieniądze jednak nie grają. Zaczynamy jedenastu na jedenastu. Pierwsze 20 minut był dobre w naszym wykonaniu. Graliśmy tak, jak sobie to zakładaliśmy. Później przyszedł dla nas trudniejszy moment. Przestaliśmy grać tak, jak sobie to wcześniej zakładaliśmy. Na szczęście dla nas, nic więcej się już w pierwszej połowie nie stało. Zeszliśmy na przerwę z prowadzeniem 1:0. W przerwie przeanalizowaliśmy sytuacje, po których przeciwnik dochodził do sytuacji. Chcieliśmy wyeliminować błędy i dalej ich nie powielać. Dobrym pomysłem było wystawienie trójki defensywnych pomocników – Ihora, Bartka Slisza i Andre Martinsa. . Przed nimi grał Josue i Mahir Emreli. To wszystko dobrze wyglądało. W pewnym momencie zauważyliśmy, że Andre opadł jednak z sił. Wiemy o jego problemach zdrowotnych. Stąd też już wcześniej zaplanowaliśmy zmianę. Postawiliśmy na Lirima Kastratiego, który dał nam dużo innych rozwiązań. Później wprowadziliśmy Rafaela Lopesa i Tomasa Pekharta i stworzyły się kolejne sytuacje. Ktoś się może zastanawiać, dlaczego akurat tych dwóch zawodników. Uznaliśmy, że Rafa świetnie gra głową, a Tomas jest bardzo wysoki. Wiedzieliśmy, że każde dośrodkowanie w nasze pole karne może być groźne. Leicester ma wysokich i silnych zawodników i chciało z tego korzystać. Świetnie spisywał się Cezary Miszta i raz szczęśliwie piłkę z własnej bramki wybijał Mateusz Wieteska. Dodatkowo Rafael Lopes jest piłkarzem, który może grać na pozycji numer dziesięć. Zagrał dwa fantastyczne podania do Kastratiego, po których powinny paść bramki. Tak się jednak nie stało. Pierwszą okazję świetnie wybronił Schmeichel. Przy próbie kolejnej akcji Lirim troszkę zwolnił i poszukał Tomasa Pekharta, który miał dobrą sytuację. W końcówce rywal miał jeszcze jedną okazję, ale trafił w boczną siatkę. Teraz możemy cieszyć się ze zwycięstwa. Po wygranej Spartaka w Neapolu, obecna sytuacja niczego nam nie gwarantuje. My chcemy w każdym spotkaniu grać jak najlepiej, a później zobaczymy, co będzie się działo dalej.​​

– Rozmawialiśmy z Brendanem Rodgersem po meczu. Trener Leicester otrzymał od nas prezent i myślę, że dobrze nas zapamięta. Brendan Rodgers okazał się fantastycznym człowiekiem, pełnym klasy. Jest to człowiek wielkiej kultury i klasy. Myślę, że to jest też duża lekcja dla nas – trenerów, jak przegrywać z godnością. Nie każdy mecz da się wygrać, ale zawsze trzeba zachowywać godność. Patrząc na zachowania Anglików, duża klasa naszych rywali i wyznaczenie kierunku, w którym powinniśmy podążać.

– Brendan Rodgers zaprosił mnie i Kamila Potrykusa, żebyśmy odwiedzili go w wolnej chwili. Pogratulował również zwycięstwa i postawy drużyny. Myślę, że to nie była zwykła kurtuazja – tak po prostu czuł z boiska.

– Co do Czarka Miszty, to wiedziałem, że nie zabraknie mu pracy. To się potwierdziło. Staraliśmy się ograniczać grę rywali, żeby nie dochodzili do czystych sytuacji. Cieszę się, że nie straciliśmy bramki. Pomagali obrońcy, pomagało też szczęście w kluczowych momentach. Niemniej musimy być pokorni w ocenie Czarka. Traktuję go tak samo dziś, jak po meczu z Rakowem. To młody zawodnik z olbrzymim potencjałem i musi zdobywać doświadczenie. Dziś je zdobył. Zgodzę się, że ciśnienie z mediów społecznościowych jest duże. Żartowałem przed spotkaniem, że kupię Czarkowi kolce, bo tak bardzo lubi wybiegać poza pole karne. Dzisiaj zagrał perfekcyjny mecz.

– My nic nie pozostawiamy przypadkowi. Jadąc do Suwałk również poświęciliśmy dużo czasu na analizę rywala. Jak motywowałem zawodników? Inaczej niż wtedy, gdy drużyna jest faworytem. Podkreślaliśmy jakość piłkarzy Leicester, ale wskazywaliśmy także nasze atuty. Piłkarze wiedzieli co mają zrobić, żeby Leicester nie miało tyle miejsca. Powiedziałem im, że taki mecz jest jak pojedynek bokserski. Musisz umieć przyjmować ciosy. Żeby wygrać mecz musisz umieć też zadawać ciosy. I tak było właśnie dzisiaj. Zadaliśmy jeden skuteczny cios, ale mieliśmy też kilka dobrych sytuacji. Takie mecze rozwijają nie tylko piłkarzy, ale również klub, Powiedziałem zawodnikom w szatni, żeby po prostu zapamiętali ten moment. Takie mecze na zawsze zostają w pamięci i myślę, że teraz będzie podobnie.

– Dzisiaj nie wiemy nic o zdrowiu Mattiasa. Zgłosił uraz w okolicy mięśnia dwugłowego uda. To się zdarza przy sprintach, ale nie wiem czy to naderwanie czy naciągnięcie. Śmieję się, że Mattias ma wytatuowaną nogę i w nią mu się nic nie dzieje. Chciałem nawet na drugiej nodze napisać coś długopisem. To świetny piłkarz i potrzebujemy go regularnie, bo potrafi grać i ma potencjał. Zdrowie mu jednak nie pozwala na regularne występy.

– Wiem  jaka jest sytuacja w ekstraklasie i mam szacunek do rywali. Patrzymy jednak na to trochę inaczej. My straciliśmy 9 punktów, a liderzy 12. Na pewno nie czuję nerwowości ani swojej, ani zawodników. Zrobiliśmy wszystko, żeby grać z Leicester. Nie dało się inaczej tego zrobić, rozłożyć akcentów bardziej na ligę, bo dziś bylibyśmy w innym miejscu. Drużyna budowała się, przychodzili zawodnicy, potrzebny był czas. Wiem, że potraciliśmy punkty, ale nie widzę zagrożenie pod kątem całego sezonu. Będziemy walczyć o mistrzostwo. Wygranie pięciu, czy sześciu meczów to nie będzie żadne wydarzenie dla Legii Warszawa. Tak już było wiosną. Ja wierzę w ten zespół. Może ktoś panikuje, ale nie ja.

– Szanse na grę wiosną w europejskich pucharach czułem już po meczu ze Spartakiem. Mam świadomość tego, że ta grupa jest wyrównana. Napoli, które pokonuje każdego w Serie A, ostatecznie ulega Spartakowi, którego wcześniej my pokonaliśmy. To pokazuje, że w grupie grają równe zespoły. Za moment polecimy do Leicester, które w ciągu najbliższych dni może pokonać Liverpool, bo stać ich na to. Mówimy o najwyższym poziomie. Oczywiście wyżej jest Liga Mistrzów. Czy Leicester czy Napoli – te drużyny chcą grać w najlepszych rozgrywkach. My też o tym marzymy, ale najpierw musimy pokazać się z dobrej strony w Lidze Europy. Na razie nie wybiegamy jednak w przyszłość. Liczy się dla nas niedziela i mecz z Lechią Gdańsk. Policzymy straty, bo na pewno takie będą. Odświeżymy trochę skład i dokonamy kilku zmian. Czasu jest niewiele. Za moment kończy się dzień, a my w sobotę rano wyjeżdżamy do Gdańska.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here