fot. Mateusz Kostrzewa / Legia.com

– Był to bardzo wartościowy sparing ze względu na to, że graliśmy w zupełnie innych warunkach niż mieliśmy w Dubaju. Stomil grał bardzo dobrze. Był to czysty mecz, bez żadnych złośliwości. W pierwszej połowie zagrał ten skład, który ma mniejsze szanse żeby wystąpić od pierwszej minuty z Podbeskidziem.

Myślę, że pierwsza połowa była wyrównana. Stomil to pierwszoligowy zespół, a nasza drużyna była zmontowana, że tak powiem „na prędce”. Było kilku zawodników młodych i kilku doświadczonych. Straciliśmy bramkę po rzucie karnym, czyli seria tych karnych jak gdyby trwa. Mateusz Hołownia mógł się trochę lepiej zachować. My nie stworzyliśmy sobie zbyt wielu sytuacji, Stomil też miał jedną okazję, po której podyktowany był rzut karny. Zdecydowanie za mało byliśmy w polu karnym Stomilu. W drugiej połowie nadeszły zmiany w składzie i łatwiej dochodziliśmy pod szesnastkę przeciwnika. Mieliśmy więcej sytuacji aby zdobywać bramki. Cieszy mnie to, że Bartek Slisz dwa razy trafił do siatki. Nieważne, czy to gra kontrolna, czy inna tego typu rywalizacja, mnie zawsze cieszy jak zawodnik strzela gole, a w przypadku Bartka, który nie jest napastnikiem, to na pewno dobry prognostyk.

„Luqui”, w przeciwieństwie do tego jak uderzał w Dubaju, w mroźnej temperaturze łatwiej znalazł drogę do bramki. Myślę, że pozytywnie należy ocenić drugą połowę. Stworzyliśmy sobie sporo sytuacji. Na pewno istotne dla nas jest to, że warunki są zupełnie inne niż podczas zgrupowania i takie przetarcie było dla nas bardzo potrzebne.

Było widać różnicę w umiejętnościach między obiema połowami. Niczego nie odbieram Stomilowi, bo chłopcy zagrali bardzo dobrze w pierwszej połowie. W drugiej połowie byli troszeczkę zmęczeni. U nas wszedł świeży zespół i było widać, że nasi piłkarze łatwiej operują piłką i mają więcej swobody.

Bardzo ciekawie rozgrywał piłkę Mateusz Hołownia, który razem z Mateuszem Cholewiakiem musiał z konieczności zagrać cały mecz. Szukał przeszywających podań przez środek, taki był cel. Tych wrzutek wbrew pozorom nie było tak dużo, bo unikaliśmy tego wariantu. Szukaliśmy trochę małej, kombinacyjnej gry i myślę, że były momenty, kiedy ta piłka fajnie krążyła.  Być może dwóch zawodników z dzisiejszego pierwszego składu zagra od początku w Bielsku. Wszystko się jeszcze wyjaśni, bo sytuacja kadrowa troszkę się komplikuje. Dzisiaj po pierwszym treningu wypadł jeszcze Ariel Mosór, który źle się poczuł, także nie mógł zagrać w tym meczu. Mam nadzieję, że Bartek Kapustka jutro wejdzie w trening. Jutro też będzie decyzja odnośnie Mateusza Wieteski – czy będzie mógł już trenować, czy jeszcze nie. Trochę problemów niestety mamy. Valeriane Gvilia źle się poczuł rano, zgłosił to do lekarza. Nie mamy jeszcze ostatecznej diagnozy odnośnie Gruzina, ale na dziś nam niestety wypadł.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here