Urban: Ocenię, czy warto zabrać innym, by dać Rogerowi

dnia 14.07.09; 15:09 przez qarton, wyświetleń: 643

0

Urban: Ocenię, czy warto zabrać innym, by dać Rogerowi

"Błędne transfery się zdarzały. Żeby ich uniknąć, decyzje muszą być podejmowane w większym gronie" - mówi "Gazecie Wyborczej" i Sport.pl trener Legii Warszawa Jan Urban. Już w czwartek o godz. 20 Legia rozpocznie sezon meczem w eliminacjach Ligi Europejskiej z Olimpi Rustawi. Rozmowa z Janem Urbanem, trenerem Legii Warszawa.

Legia piątkowym meczem z Widzewem zakończyła przygotowania do pierwszych spotkań w Lidze Europejskiej. Jedynym nowym piłkarzem w drużynie jest Marcin Mięciel, który poprzednie dwa lata grał w Vfl Bochum. W Legii pozostał Roger. Reprezentant Polski chciałby odejść ale na razie nie dostał żadnej poważnej oferty.

Kuba Dybalski: To prawda, że zaangażował się pan w sprawy transferowe? Wchodzi pan w kompetencje dyrektora Mirosława Trzeciaka?

Jan Urban: Nie. Jestem po prostu bliżej. Ani ja nie wchodzę w jego kompetencje, ani on w moje. Przecież gdyby kupował bez informowania mnie, też byłoby to niezdrowe. Chodzi o to, by podejmować decyzje w większym gronie, również z prezesem Miklasem, i uniknąć błędów. Bo błędne transfery się zdarzały.

Będzie pan negocjował z klubami czy tylko oglądał piłkarzy?

- Piłkarzy oglądają: Mirek Trzeciak, Marek Jóźwiak czy Kibu Vicuna, który teraz pojechał na Złoty Puchar CONCACAF. Czasem oglądam też ja albo Jacek Magiera. Zawsze staramy się mieć o zawodniku więcej niż jedną opinię.

Będzie miał pan wpływ na wysokość kontraktów?

- To rola dyrektora sportowego. Ale oczywiście rozmawiamy i wspólnie staramy się nie dopuścić do tego, by notoryczni rezerwowi zarabiali dużo więcej od piłkarzy stale grających. Choć oczywiście czasem tak się musi zdarzyć, bo kadra jest płynna. Ktoś nie gra miesiąc czy dwa, ale potem wskakuje do składu. To zresztą bolączka wszystkich polskich drużyn. Piłkarze mają problem z utrzymaniem równej formy przez dłuższy czas.

Na razie Legia sprowadziła tylko Marcina Mięciela. Marcin Smoliński i Artur Jędrzejczyk wrócili z wypożyczeń. Kogo Legii jeszcze brakuje?

- Przydałby się środkowy pomocnik. Defensywny lub taki, który często się cofa i asekuruje obronę. Leczy się Tomasz Jarzębowski, nie wiadomo, co będzie z Rogerem, więc może być tam luka.

Środek obrony na pierwszy rzut oka nie wygląda źle, ale Dickson Choto i Wojciech Szala często łapią kontuzje, które wykluczają ich z gry na ponad miesiąc. Dlatego chcielibyśmy się zabezpieczyć. Co nie znaczy, że nowi piłkarze na pewno przyjdą. Może skład uzupełni Artur Jędrzejczyk?

Być może nie będziemy potrzebować też środkowego pomocnika. Do tej pory graliśmy jednym napastnikiem, bo jednego mieliśmy. Ale jeśli wszyscy będą zdrowi, to będę miał więcej manewru w ataku i pomoc będzie można okroić do czterech graczy.

Kibu Vicuna pojechał do USA na Złoty Puchar CONCACAF po konkretnych piłkarzy?

- Nie. Chcemy wiedzieć, jakiej klasy zawodnicy tam grają. Wiadomo, że na wielu z nich nigdy nie będzie nas stać. Ale jest wielu innych, reprezentantów swoich krajów, których da się zdobyć. To ciekawy rynek. Kibu może zobaczyć wiele drużyn w jednym miejscu i już kilku piłkarzy wpadło mu w oko. Nie planowaliśmy tego, ale jeśli znajdziemy kogoś wartościowego już teraz, to kto wie, może go sprowadzimy?

Skończyły się ME U-21 w Szwecji, zaczynają się ME U-19 na Ukrainie. Tam też wysyłacie obserwatorów?

- W Szwecji nikogo nie było. Nie wiem, czy ktoś pojedzie na Ukrainę. Niech pan spyta dyrektora Trzeciaka.

Kiedy do pełni formy dojdzie Marcin Mięciel? Na razie gra słabo.

- Widzę, że zaczyna się to samo co z Hiszpanami. Ciągłe pytania, kiedy będą grali. Pod koniec lipca Marcin powinien być w optymalnej formie fizycznej. A jak będzie grał, to się przekonamy.

Po zakończeniu ligi mówił pan, że Legia przegrała rywalizację z Wisłą z braku doświadczenia. Mięciel je zapewni?

- Mam nadzieję, ale nazwisko i przeszłość w Bundeslidze nie dają mu miejsca w pierwszym składzie. Wiem, na co stać Chinyamę, Grzelaka i Paluchowskiego, a przed Marcinem sporo pracy, żeby udowodnić, że należy mu się miejsce w ataku. Nawet jeśli będziemy grali dwoma napastnikami.

Adrian Paluchowski strzelił w pięciu meczach sześć goli. Już jest gotowy, by zastąpić Takesure'a Chinyamę?

- Jeszcze nie. Mieliśmy dowód, gdy Adrian zdobywał bramki w zimowych sparingach, a potem w lidze już nie grał tak dobrze. Raz zdarzyło mu się strzelić dwa gole w jednym meczu, ale poza tym brakowało mu zimnej krwi. Jest bardzo szybki, potrafi być tam, gdzie spadnie piłka. Żeby jednak wykorzystywać strzeleckie szanse, potrzeba też doświadczenia, a tego mu brakuje.

Drugim strzelcem w sparingach był Sebastian Szałachowski ustawiany jako łącznik między atakiem a pomocą. Będzie grał na pozycji Rogera czy znajdzie się miejsce na boisku dla obydwu?

- Szałachowski wszystkich zaskoczył formą, bo poprzednio potrzebował czasu, by dojść do siebie po kontuzji, a teraz, odpukać, nic go nie boli. Może grać na różnych pozycjach, kiedyś biegał po lewym skrzydle i strzelał gole. Roger nie zagra w pierwszej rundzie Ligi Europejskiej z powodu czerwonej kartki, a na jego pozycji Szałachowski jest bardzo pożyteczny - ruchliwy, często dochodzi do sytuacji strzeleckich, zdecydowanie szybszy niż Brazylijczyk. Roger cofa się, by rozgrywać, i nigdy nie będzie strzelał tylu bramek co Szałachowski. Ma lepszy przegląd pola, nadaje się do gry kombinacyjnej i potrafi doskonale prostopadle podać. Trudno ich porównywać.

Bez Rogera na boisku Szałachowski może grać w środku?

- W ustawieniu 4-2-3-1 w środku jest dla niego miejsce. Za nim mogą grać Iwański z Gizą. Nie można też zapominać o Borysiuku, który mimo zaledwie 17 lat potrafi grać bardzo dobrze, ma niesamowity charakter i dużą ambicję, bardzo chce pierwszego składu. Przy dobrej organizacji zmusimy rywali do atakowania głównie skrzydłami.

Roger chciał odejść, ale nie ma ofert i być może z musu zostanie na kolejne pół roku. A z niewolnika nie ma pracownika...

- Zgadza się. To bardzo podobny przypadek do Vukovicia [Serb zeszłego lata nie zgodził się na przedłużenie kontraktu na warunkach klubu i zimą rozwiązał go pół roku przed terminem], który w pewnym momencie odpuścił rywalizację i był w słabej formie. Powiedziałem mu wtedy, że jeśli chce grać, to musi pokazać się na treningach. Vuković wziął to sobie do serca i końcówkę jesieni miał bardzo udaną, co pomogło mu znaleźć nowy klub. Uparł się wtedy, że odejdzie, chyba że przedłużymy mu kontrakt, ale nie miał siły przebicia, by dyktować nam warunki.

Nie sądzę, by Rogerowi nie chciało się teraz grać. Wiosną myślał o wyjeździe, miał zaprzątniętą głowę i całą rundę słabszą. Ale do jego zaangażowania nigdy nie miałem pretensji i podejrzewam, że nie będę miał. On zawsze bardzo chce. Od formy w klubie zależy przecież forma w reprezentacji. Oczywiście będę musiał ocenić, czy warto, by Roger zabierał minuty innym zawodnikom.

Mówiło się, że czołowi piłkarze Legii odejdą. Transfery miały być finansowane wpływami ze sprzedaży zawodników. Tymczasem ofert nie ma. To lepiej, że gwiazdy zostają, czy wolałby pan mieć pieniądze na nowe?

- To pan mówi, że się mówiło. Na razie nie zdarzyło się tak, że ktoś się zgłosił po piłkarza, on chciał odejść, a my nie chcieliśmy go puścić. Dziś mamy wszystkich wyróżniających się zawodników, ale okienko transferowe kończy się w sierpniu, a nasi zawodnicy mogą być dla klubów drugą czy trzecią opcją. Na pewno nie chcę nikogo sprzedawać na siłę, by kupić kogoś innego.

Jędrzejczyk spędził rok w Dolcanie Ząbki, Marcin Smoliński miał udaną wiosnę w ŁKS. Co zyskali na wypożyczeniach?

- Artur zyskał sporo. Rok temu podczas przygotowań do sezonu nas nie przekonał, teraz prezentuje się dużo lepiej. I zastanawiam się, czy powinien zostać.

Smoliński? Możliwe, że w Legii grałby na takim samym poziomie co w ŁKS. Ale tutaj jest dużo większa rywalizacja. Był moment, że Smoliński był dopiero trzecim piłkarzem na lewą pomoc, bo lepsi byli Rybus i Edson. On co prawda mówi, że lepiej czuje się w środku, ale piłkarz czasami wbije sobie do głowy, że pasuje mu jakaś pozycja, a w dzisiejszym futbolu zmiany pozycji nawet w trakcie gry są naturalne. Piotr Giza wiosną często grał na prawej pomocy, często schodząc do środka i robiąc miejsce Rzeźniczakowi.

Smoliński jest alternatywą dla Rybusa na lewej pomocy?

- Nie należy zapominać o Krzysztofie Ostrowskim. Grał dobrze w sparingach, w przeciwieństwie do tych sprzed pół roku, kiedy nie przepracował całego okresu przygotowawczego i miał trudności. W meczu z Kubaniem wypadł doskonale. Było widać pewność siebie.

Ktoś pana rozczarował?

- Raczej nie, choć musimy się zastanowić, co z Martinsem Ekwueme. Grał najmniej, jest z nami już trzeci rok, a przy dużej rywalizacji nie będzie mu łatwo. Zbyt długo nie grać to też nie jest dobre. Być może wypożyczenie będzie najlepszym rozwiązaniem i dla Legii, i dla niego.

źródło: Gazeta Wyborcza

Rozmiar: A A A

Poleć:blip facebook twitter śledzik wykop digg grono

Tagi:

Podobe Wiadomości

Facebook

Komentarze

Reklama
barca.pl
fcbayern.pl