Rybus: Ciesze się bardzo
dnia 14.11.09; 09:25 przez qarton, wyświetleń: 597
0
Rybus cieszy się z powołania do kadry
Maciej Rybus w sobotnim meczu reprezentacji z Rumunią na Łazienkowskiej (godz. 17) będzie miał okazję zadebiutować w reprezentacji. Celem 20-latka jest jednak miejsce w reprezentacji na Euro 2012.
Rozmowa z Maciejem Rybusem
Kuba Dybalski: Zaskoczyło pana powołanie?
Maciej Rybus: No pewnie. W życiu się nie spodziewałem. Ale bardzo się cieszę. Tym bardziej że trener powiedział, że wszystkim da szansę, więc jeśli nie w sobotę z Rumunią, to zadebiutuję w środę z Kanadą.
Ale jak pan zobaczył ten pierwszy skład, w którym pana nie było, to przemknęło przez głowę: „Szkoda, że mnie tam nie ma”?
- Pewnie. Ale nie podpalałem się, że muszę być w kadrze, i nie obraziłem się na trenera. Jestem jeszcze młody i mam jeszcze czas, żeby pograć w reprezentacji. Ale w końcu do niej trafiłem.
Czym pan przekonał trenera Smudę? Jakub Rzeźniczak powiedział, że trener lubi piłkarzy z charakterem. Pan taki jest?
- Trudno powiedzieć. Na zgrupowaniu spotkałem Franciszka Smudę po raz pierwszy, ale od razu widać, że to trener, który lubi piłkarzy zdecydowanych, takich, którzy nie boją się wstawić nogi. Ale czy to u mnie zobaczył, to trzeba spytać jego samego. Trenuję z nim dopiero trzeci dzień i trochę mnie zaskoczył. Wcześniej słyszałem, że dużo krzyczy, a wcale tak nie jest. Na treningach tryska humorem, jest spokojny, dużo podpowiada. Jest zresztą zadowolony z tego, jak trenujemy. Powiedział, że jeśli w meczu wszystko będzie wyglądało tak jak na treningu, to będzie dobrze.
Trener Urban też uchodzi za takiego sympatycznego szkoleniowca, ale jak dowiedział się, ze pan pali papierosy, to się mocno zdenerwował. Smuda jest uważany za nerwową osobę. U niego coś takiego by nie przeszło?
- To było już dawno i temat jest zamknięty. Raz mi się zdarzyło i zrobiono z tego wielką aferę, trener się dowiedział i musiał tak zareagować. To niedopuszczalne i jego reakcja była zrozumiała. Z mojej strony to się już więcej nie powtórzy. Trener Urban o tym dobrze wie.
A treningi u Smudy mocno się różnią od tego, co pan zna z klubu?
- Pracuje się zupełnie inaczej. Wiadomo, że przez tydzień trener nic nowego nie wymyśli. Nie pracujemy nad szybkością czy wytrzymałością. Głównie nad taktyką, nad tym, co powinniśmy zrealizować w meczu. Treningi są do siebie bardzo podobne. Głównie gierki i stałe fragmenty gry. Trener zresztą często je przerywa, by coś wyjaśnić.
Został pan powołany w zastępstwie Pawła Brożka, czyli napastnika. Trener Smuda szykuje panu nową rolę na boisku?
- W tych gierkach, gdy gramy po jedenastu, gram w ataku z Patrykiem Małeckim. To dla mnie nowość. Ale jeśli trener da mi szansę na tej pozycji, to też zagram. Mogę grać wszędzie, byle tylko grać.
Strona główna 








